Sanatoria

Psychologia aktywno-kompleksyjna

Written by:

Próżniaczy tryb życia, same rozrywki, swoboda obyczajów, flirt — wszystko to miewa zły wpływ psychagogiczny, stanowi bowiem bezwiednie nagrodę za chorobę. W sanatoriach nie powinno być ludzi zdrowych, bo i to się zdarza. Powinno się tam kierować wyłącznie ludzi chorych celem przeprowadzenia odpowiedniego leczenia. Regulamin powinien kłaść nacisk na uregulowany potrzebami zdrowia, zdyscyplinowany tryb życia i na leczenie zajęciowe. Schlebianie niskim instynktom kuracjuszy bywa bardzo często błędem. Chory nie powinien tęsknić do pobytu w sanatorium, jak nie tęskni się do pobytu w szpitalu. Pobyt w szpitalu lub w sanatorium powinien być złem koniecznym. Znam osobiście następującą tragedię: młodą kobietę ze środowiska wiejskiego, matkę trojga dzieci, cierpiącą na banalne histeryczne dolegliwości, wysłano do sanatorium. Pobyt tam wprawdzie usunął jej dolegliwości, jednakże spowodował przedziwną przemianę jej osobowości. Wróciła stamtąd pełna pretensji i zaczęła się odnosić z pogardą do męża, który był zapracowanym, niepoetycznym, nieeleganckim gospodarzem wiejskim. Panowie w sanatorium zawrócili jej w głowie. Przekonała się, że jest ładna i że się może podobać, zwłaszcza temu jednemu, który tak cudownie umiał jej kłamać. Oczywiście po powrocie do domu dawne dolegliwości powróciły ze zdwojoną siłą.
Chora nie ukrywała swego wstrętu do męża i swej pogardy dla własnego prostego środowiska. Na wszelkie apele do poczucia obowiązku żony, matki, gospodyni pozostała głucha. Marzeniem jej było powrócić do tego raju sanatoryjnego. Czy spełniono tutaj elementarne warunki psychoprofilaktyki, psychagogiki, „szkoły chorych”? Czy przewidziano taką właśnie reakcję chorej? Czy kierujący ją do sanatorium lekarz zadał sobie trud docieczenia przyczyn ucieczki tej kobiety w chorobę? I czy rzeczywiście skierowanie jej do sanatorium, a więc odsunięcie jej na pewien czas od nieciekawego męża i od przykrego żywota wśród codziennych szarych kłopotów było najlepszym wyjściem z sytuacji konfliktowej?
Moim zdaniem przypadki podobne do powyżej opisanego, również przypadki nerwic roszczeniowych, nie powinny być kierowane na leczenie sanatoryjne. W sanatorium powinni przebywać chorzy, wymagający leczenia, a nie rozrywki. Chorym naszym na razie nie potrafimy jeszcze zapewnić warunków na miarę węgierskiej szkoły chorych. Ale nawet w najuboższych warunkach można chorym stworzyć atmosferę sprzyjającą zdrowieniu. Na atmosferę tę składa się uprzejmy i życzliwy stosunek do chorego całego personelu, włącznie z niższym i z urzędniczym, jakiekolwiek by nie były właściwości somatyczne i charakterologiczne chorego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.