Nerwica dziecięca

Dziecko

Written by:

Freudyzm wywodzi nerwice z zasady z wczesnodziecięcych sytuacji konfliktowych; odczyn nerwicowy miałby powstawać przed 4 rokiem życia. Nie ulega wątpliwości, że tak często bywa, jednakże w ciągu całego życia mogą powstawać nerwice u ludzi dotąd zdrowych, a nawet w ogóle niedysponowanych. Zwłaszcza teoria wczesnodziecięcych konfliktów nerwicotwórczych, doprowadzona przez ortodoksyjnych psychoanalityków do absurdu, ma już dzisiaj wśród trzeźwych obserwatorów mało zwolenników. Wiadomo jednak, że nerwice dziecięce są zjawiskiem częstym i że zagadnieniu temu u nas poświęca się stanowczo zbyt mało uwagi. A właśnie w tej dziedzinie psychoterapia może święcić triumfy, zwłaszcza jeśli się ją skojarzy z racjonalnie i celowo prowadzoną psychoprofilaktyką. Piśmiennictwo światowe na te tematy jest ogromne; próba jego streszczenia rozsadziłaby ramy niniejszej książki. Ograniczę się więc raczej do wskazania najczęstszych błędów popełnianych w stosunku do dziecka i do ustalenia takich sposobów postępowania, które zapobiegałyby powstawaniu konfliktów nerwicotwórczych i pozwoliłyby wkroczyć jak najwcześniej w przypadkach już powstałych powikłań nerwicowych.
Psychoprofilaktyka. Jeżeli chodzi o psychoprofilaktykę, to rady spotykane w piśmiennictwie wyglądają zawsze z pozoru na banały i komunały. Jeżeli się zna życie, styka się w praktyce pedopsychiatrycznej ze skutkami demoralizowania dzieci przez dorosłych i z innymi krzyczącymi o pomstę błędami wychowawczymi, to banały te stają się w pełni zrozumiałe i na czasie.
Kto wzniósł się na jaki taki poziom kultury, ten może już nie potrzebuje apostolskich zaleceń w rodzaju: nie dawajcie dzieciom alkoholu! Nie spółkujcie na oczach dzieci! Nie uczcie dzieci kradzieży! Nie czyńcie ich świadkami pijackich awantur! Nie katujcie dzieci! Nie wydawajcie ich na pastwę zwyrodnialców seksualnych! Nie chowajcie ich w zakłamaniu! itd. Każde z tych zaleceń ma w sobie coś oburzającego. Złe by było, gdyby zawarte w tych zaleceniach fakty spotkały się z niewiarą w ich rzeczywistość. Kto na polu psychiatrii społecznej miał wgląd w treść wywiadów środowiskowych, ten wie, że przytoczone fakty nie są zjawiskiem odosobnionym, lecz masowym; stały się klęską społeczną. Alkoholizm dzieci i młodzieży urósł w tej chwili do rozmiarów klęski społecznej, tym bardziej tragicznej, że dorośli nie zdają sobie sprawy z własnej winy w rozpijaniu dzieci. Nie dotyczy to tylko naszego kraju. W krajach, w których spożycie wina stało się udziałem całej ludności, np. we Francji lub we Włoszech, małym dzieciom niemal od kołyski daje się napoje alkoholowe i to nikogo nie dziwi. U nas tak źle może nie jest, ale wraz z podnoszeniem się stopy życiowej i pod tym względem usiłujemy doścignąć Zachód. Zalecenie psychoprofilaktyczne „nie dawajcie dzieciom alkoholu!” jest wzięte z życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.